[RELACJA] O plakatach, które naprawdę trafiły pod strzechy…, oprowadzanie kuratorskie po wystawie Ryszarda Kai – 12.04.2026

Opublikowano 12 kwietnia 2026, 07:47

W Muzeum w Lewkowie na tydzień przed końcem wystawy plakatów z serii Polska Ryszarda Kai mieliśmy oprowadzanie kuratorskie. Kuratorem i narratorem był Leszek Jamrozik, na którego oczach plakaty te i inne powstawały.

✅ Licznie zgromadzoną publiczność Pan Leszek wprowadził w świat Ryszarda Kai, wspólnych podróży i zwiedzania świata na własną rękę i na własnych warunkach od 1992 roku.

👉 Seria plakatów „Polska” nawiązuje do dawnych turystycznych plakatów promujących miasta i regiony, ale plakaty Ryszarda Kai to zupełnie inna bajka. Powstawały na własnych warunkach, nie na zamówienie, według koncepcji artysty. W ciągu kilku lat powstały 163 plakaty, w tym kilkanaście związanych z miejscami i miastami w Wielkopolsce.

✅ Ryszard Kaja, urodził się w Poznaniu, jego rodzice byli artystami, przez lata związany był z teatrami, gdzie tworzył i plakaty i całą scenografię, a także stroje. Sam siebie określał mianem „włóczęgi” odwiedził chyba całą Polskę wzdłuż i wszerz. Wizytom tym towarzyszy zawsze wyjątkowy zmysł chłonięcia i obserwacji świata. Miejsca – bo to nie tylko miasta, miasteczka, dzielnice, wsie, ale także regiony, relikty geologiczne, rezerwaty przyrody, parki narodowe etc. – widziane są przez pryzmat osobistych wspomnień Kai.

📍📍 Polska oczami Kai jest piękna, w całej swojej różnorodności i we wszystkich swoich odmianach. W serii jest miejsce na każdy zakątek, nie tylko taki, który kojarzymy wszyscy, ale również ten cichy, ulokowany gdzieś na „końcu świata”, czasami zupełnie nieznany. Polska Kai jest właśnie taka, jaką ją widzimy, każdy według własnych upodobań: zwykła i niezwykła, prosta i podniosła, wielka i malutka, głośna i cicha. Jest i słynne „Zadupie” ze sławojką. W historii plakatu polskiego taka seria już raz, na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, została opublikowana. Jej hasło brzmiało Polska – POLOGNE – POLEN – POLAND. Istotą jej było zareklamowanie Polski jako ciekawego pod względem turystycznym kraju. Wówczas też autorami tych prac byli różni artyści, choć ich forma graficzna była identyczna.

🚩 Pośród instytucji sprawczych tej serii należy wymienić Polskie Linie Lotnicze LOT oraz założone w 1920 roku we Lwowie czy Biuro Podróży „Orbis”. Miały one służyć promocji najciekawszych miejsc w Polsce, a w przypadku LOT-u również stanowić reklamę świadczonych usług transportu pasażerskiego.

✅ W latach powojennych również powstawały plakaty promujące różne regiony czy obiekty turystyczne oraz zabytki. Ich wydawcami były rozmaite instytucje – biura podróży, samorządy lokalne czy też poszczególne placówki kultury, takie jak na przykład muzea. Powstawały w różnych miejscach, a ich autorami byli mniej lub bardziej znani artyści.

🚩 Dopiero jednak cykl Ryszarda Kai jest jedyną tak zwartą i jednolitą stylistycznie serią w powojennej historii polskiego plakatu. Wszystkie dzieła składające się na cykl Polska powstały wyłącznie z inicjatywy samego autora. Inspiracją twórczą były tutaj liczne podróże po naszym kraju. Swój zamiar scharakteryzował pokrótce sam artysta: – Chcę, żeby były w tej serii wszystkie pory roku, kultura i sztuka, natura i zwyczaje oraz różne estetyki graficzne. (…) Jak się ustawi te plakaty w pewnej kolejności, to powstanie coś w rodzaju małej książeczki „Historia estetyki plakatu polskiego”. (…) Jest Młoda Polska, art deco, moderna, pozytywizm i tak dalej. Ale wszystko „kajowate”.

✅ Przy ich powstawaniu artysta nie uległ żadnym pokusom komercyjnym, choć z takimi propozycjami się spotykał:

Wciąż otrzymuję propozycje, niekiedy nawet bardzo intratne, prośby, zachęty bym namalował jakieś miejsce – NIC Z TEGO! Ta seria jest karmiona moimi wspomnieniami, mimo, że są to plakaty kwalifikowane jako plakaty turystyczne, to prawie nie ma na nich spektakularnych zabytków, jest za to moje o kraju gawędzenie, o jego kulturze, sztuce, języku, o tym co lubię, o tradycji, czasami uroczej, a czasami zabawnej, o zwyczajach, miejscach czarownych, niekiedy mało znanych bez zbędnego upiększania. (Za Andrzej Kotecki).